№ 02 · luty–marzec 2022 · Chile
Las Vicuñas.
Wysokogórski rezerwat na altiplano przy granicy z Boliwią — wikunie, lamy, flamingi na słonych lagunach i wulkany Parinacota i Pomerape nad jeziorem Chungará.
Cztery tysiące metrów nad poziomem oddechu
Park Lauca i przyległy Reserva Nacional Las Vicuñas zajmują razem ponad trzysta czterdzieści tysięcy hektarów na granicy z Boliwią — Lauca jest na liście UNESCO od 1981, Las Vicuñas powstał dwa lata później dla ochrony swojego głównego mieszkańca. To inna strefa klimatyczna niż Atacama: bliżej równika, wyżej, stałe zachmurzenie, zimny wiatr ze szczytów. Wjazd z północy, drogą która wspina się z Arica w jeden dzień ponad cztery tysiące metrów; wzdłuż asfaltu animitas — małe kapliczki dla zmarłych w wypadkach, dziesiątki na kilometr. Niebieskie usta, krótki krok, mocne tętno. Lokalni Aymara mówią: nie biegaj, pij wodę z coca, słuchaj głowy. Niżej się tu nie schodzi: cały dzień na 4800 m, kilka razy droga przekracza 5250 m.
Wikunia (Vicugna vicugna) była w XIX wieku polowana niemal do wyginięcia — populacja spadła do około sześciu tysięcy. Konwencja o wikuniach z 1969 — podpisana przez Peru i Boliwię, później rozszerzona o Chile, Argentynę i Ekwador — wprowadziła ścisłą ochronę. Dziś żyje ich ponad trzysta tysięcy. Wełna wikun jest najdroższą wełną świata — kilogram kosztuje do czterystu dolarów, a w czasach prehiszpańskich Inkowie rezerwowali ją wyłącznie dla cesarza i klasy królewskiej. Strzyżenie przeprowadza się raz na dwa lata podczas tradycyjnego chaccu — dzikiego spędu, którego korzenie sięgają imperium Inka.
Wikunie pasą się stadami przy drodze. Płochliwsze niż lamy, smuklejsze, dziksze. Pojedyncze sylwetki na zboczach na tle Pomerape — kompozycja gotowa, tylko nacisnąć migawkę. W tych samych dolinach żyją dzikie guanako oraz oswojone alpaki i lamy w zagrodach Aymara.
Jezioro Chungará leży na 4517 m i jest jednym z najwyżej położonych dużych jezior na świecie. Powstało około czternaście tysięcy lat temu, kiedy wybuch wulkanu Parinacota zablokował dolinę. Lustro pod stożkami wulkanów. Flamingi (trzy gatunki, jak w Atacamie), czaple altiplano, czasem przelatuje kondor.
Stożki nad jeziorem to Payachata — “bliźniaki” w języku Aymara. Parinacota (6342 m) — stratovulkan, ostatnia erupcja około dwóch tysięcy lat temu. Pomerape (6282 m), bliźniaczy, prawdopodobnie wygasły. Pomiędzy nimi tradycyjna granica plemienna, dzisiaj międzypaństwowa. Skala robi się surrealna: ściana urwiska nad drogą jest wyższa od wieżowca, a wulkan obok i tak nie mieści się w kadrze — odjeżdżamy dwa kilometry, żeby zobaczyć jego stożek w całości.
Wieś Parinacota u stóp wulkanu ma kościół wzniesiony w XVII wieku i odbudowany w 1789 roku, na środku placu Aymara z białymi domami z kamienia. Wewnątrz freski z lokalnymi świętymi i lekko niepoprawnymi proporcjami — barokowy mestizo, gdzie Europa i Andy nie do końca się zgadzają. Cisza absolutna; najbliższe miasteczko, Putre (3500 m), tam mieszkamy, jest dwadzieścia minut jazdy w dół.
Wieczorem przy Putre niebo tężeje. Mleczna Droga zaczyna się gdzieś pomiędzy Parinacotą i Pomerape i wisi tam całą noc. Aparat zostaje na statywie do trzeciej w nocy.
Sezon: czerwiec–wrzesień (sucha pora, większa szansa na okno bez chmur o świcie). Bazuj w Putre (3500 m), nie w Arice nad morzem — aklimatyzuj w trzech krokach: San Pedro 2440 m, Putre 3500 m, dni-wycieczki na 4500+ m. Tankuj w Arice przed wjazdem w góry. Wstęp do parków CONAF gotówką w peso — niewiele, ale tylko cash. Coca w liściach z lokalnego sklepu (nie suplement); działa lepiej niż się spodziewasz.